Historyk się dzisiaj dziwi, że z tego mogło powstać państwo

Profesor Andrzej Nowak w październiku 2017 roku rozpoczyna wykład  z cyklu "Węzły polskiej pamięci" p.t. "Jak bronić niepodległości (1918-1921))” od przypomnienia, iż za rok Polska obchodzić będzie 100-lecie Odzyskania Niepodległości oraz od zwrócenia uwagi, jak ważne jest uświadomienie sobie i dzisiaj, na początku XXI wieku, prawd, które dotyczyły Polski sprzed 100 lat i dotyczą jej teraz.
Musimy stale szerzyć pamięć, by nie mylić tej rocznicy z rocznicą polskiej niepodległości. Polska jest niepodległa od początku historycznych swoich dziejów zapisanych w kronikach czyli od ponad 1000 lat. Straciła niepodległość w XVIII wieku, straciła równo 200 lat przed jej odzyskaniem. Jak dawno niepodległość została zbudowana i jak dawno została utracona, jak długo Polacy nie mogli z niej korzystać, jak wiele ofiar kosztowało jej przywrócenie, jest czymś, co powinno towarzyszyć nie tylko obchodom 100-lecia Odzyskania Niepodległości ale również decyzjom podejmowanym przez naszych polityków”. Niestety, prawda dotycząca 1050 letniej historii Państwa Polskiego oraz ustawicznych walk Polaków o odzyskanie niepodległości i powrotu Polski do granic sprzed rozbiorów, nie wpływa  na decyzje polityków ani nawet  Prezesa i Rady Programowej TVP Historia
5 maja 2018 roku ( już w roku 100-lecia Odzyskania Niepodległości) TVP Historia  pokazuje widzom film dokumentalny z 2014 r. produkcji Kresy Film i Telewizji Polskiej  pt. „ Wojna i Polska”. Film przedstawia wydarzenia  od 1915 roku, czyli okupacji niemieckiej na terenie byłego Królestwa Polskiego do 1919 roku. Autorami komentarza do pokazywanych zdjęć i dokumentów są dwaj historycy, profesorowie z Instytutu Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego. „Polska jest jednym z największych beneficjentów Traktatu Wersalskiego.  Po pierwsze dlatego, że w ogóle wtedy powstała, po drugie że otrzymała na zachodzie ziemie, o których w 16 roku nikt nie mógł nawet marzyć. Ziemie, które od stuleci należały najpierw do monarchii Habsburskiej potem do Hohenzollernów. Na wschodzie traktat wersalski niczego nie ustanawiał, tam Polacy granice wywalczyli sami. Innymi słowy, Polska która powstała w Wersalu to była taka Polska, o której się Polakom 5 lat wcześniej nie śniło” –komentarz prof. Włodzimierza Borodzieja. 

Czytaj więcej...

Wychowanie w chlubnej tradycji własnego narodu

Pierwszym i najwalniejszym obowiązkiem narodu - żyć pragnącego - czcić bohaterów swoich. Obowiązek to kardynalny: od spełnienia jego zależy przyszłość narodu. Pokolenia bowiem, wychowane w chlubnej tradycji własnego narodu zdolne są zrozumieć i pojąć szczytną jego przeszłość, mogą wyłowić z niej cele, ideały i drogi do ich spełnienia, przejąć się dziejową rolą, napełnić się godną pochwały dumą narodową, dążyć do prześcignięcia przodków w ofiarnej służbie dla Ojczyzny. Odkrywać i potomności przekazywać czyny bohaterów naszych rzeczą historji i historyków, pamiętnikarzy i tych wszystkich, którzy na własne oczy czyny ich oglądali.
Słowa wstępu Czesława Mączyńskiego do wydanej w 1926 roku nakładem Drukarni Zakładu Narodowego imienia Ossolińskich we Lwowie  pracy zbiorowej „W obronie Lwowa i kresów wschodnich”, przekazującej pamięci potomnych nazwiska i czyny tych „prawych synów i córek Polski, którzy na widok orężnych zakusów o władzę nad prastarymi dzielnicami Piastów i Jagiellonów w latach 1918-1919, wypisali na sztandarze hasło: „Nie damy ziemi skąd nasz ród”. 
Nadeszła pamiętna w dziejach Lwowa noc z czwartku na piątek z 31 października na 1 listopada roku 1918. Miasto było pogrążone w głębokim śnie. Nie spali natomiast pracujący gorączkowo przy pomocy pruskich i austrjackich organów konspiratorzy, nie spali oficerowie Rusini, nie spali żołnierze po koszarach, gdzie ich szeregowano podług narodowości, uzbrajano późniejszych, „ukraińskich herojów, rozbrajano zaś innych. …Zaskoczona zamachem ludność Lwowa patrzyła z oburzeniem na snujące się po ulicach samochody ze strzelcami ruskimi, na ponure twarze brudnego chłopstwa, grożącego spokojnym mieszkańcom wylotami karabinów…Chwilowy sukces zachęcał ruskie żołdactwo do wyzywającej postawy wobec publiczności, zwłaszcza zaś wobec neutralnych oficerów i żołnierzy, którzy nieświadomi stanu rzeczy, wychodzili jak zwykle przy broni z swoich domów. Rozbrajano ich przemocą, konfiskowano oręż i doprowadzano przytem do przykrych scen i scysij…Obronną stosunkowo ręką wychodzili przechodnie, którzy wychowani lub też zamieszkali na wsi, umieli wysławiać się w ordynarnym chłopskim języku. Doświadczyłem tego po dwakroć na własnej osobie, gdy w zrozumiałych dla żołdaków zwrotach mowy odpędziłem ich od siebie.

Czytaj więcej...

Maj 2018 r., miesiącem Polskiej Samoobrony na Wołyniu

W tym roku przypada 75 rocznica "Rzezi Wołyńskiej",. Tego określenia używano   w  sierpniowych raportach do Polskiego Rządu w Londynie, przedstawiając sytuację na Wołyniu 1943r. Nie wykluczone, że jakieś tam obchody tej rocznicy odbędą się w okolicach 11 lipca,  zarówno w Warszawie jak i innych miastach naszego kraju. Upamiętnienie wymordowania 60 tys. naszych rodaków ( są tacy co twierdzą, że ta liczba jest znacznie zaniżona) na Wołyniu, mimo wielu przeszkód trafia jednak na stałe do kalendarza historycznej pamięci narodu. Warto jednak przypomnieć, że liczba wymordowanych byłaby znacznie większa i pozbawiona świadków, gdyby nie Samoobrona Polska powstała wśród mieszkańców tamtej ziemi. Samoobrona, słowo oddające całą prawdę o tej organizacji i tragicznej sytuacji w jakiej powstawała . W dużym uproszczeniu można by powiedzieć, że polscy mieszkańcy Wołynia wobec zbliżającej się nieuchronnie "fali zbrodni OUN- UPA", zostali sami bez żadnej pomocy, sami się organizowali, sami zbroili i sami rozpoczęli walkę w obronie wszystkiego co polskie. Na pierwsze masowe zbrodnie, Polskie Państwo Podziemne, mimo depesz nie zareagowało, a nawet zbagatelizowało prezentowane fakty. To "poprawność polityczna": nie drażnić Ukraińców, nie prowokować sowietów a nade wszystko nie narażać się Anglikom, spowodowała, że odmówiono jakiejkolwiek pomocy spontanicznie tworzącym się placówkom samoobrony polskiej.  Henryk Cybulski  komendant samoobrony Przebraża opisując sytuację po latach napisał: Dla polskiej ludności wiejskiej, która nie decydowała się porzucić swych gospodarstw, pozostawało jedyne wyjście: organizować samoobronę i poszukiwać sojuszników, gdyż siły własne, choćby i w pełni zmobilizowane, nie wystarczały dla ratowania życia przed wrogim żywiołem nacjonalistycznym. W dziesiątkach wsi rozwinął się samorzutnie ruch samoobrony rozpaczliwej, prymitywnej, nie mającej właściwie perspektyw na przetrwanie, bo pozbawionej koniecznego minimum broni i amunicji.. Na  przełomie kwietnia i maja 1943 r.,  władze PPP zdecydowały się włączyć w ten spontaniczny  ruch ochrony polskiej ludności Wołynia..

Czytaj więcej...

Samoobrony, ostoje polskości na Wołyniu

W tym roku ukazała się następna książka Marka A. Koprowskiego poświęcona w dalszym ciągu losom polskich mieszkańców z Wołynia w latach 1943-1945. "Mord na Wołyniu"  Zbrodnie ukraińskie w świetle relacji i dokumentów -tom II. Pozycja ta wpisuje się w 75 rocznicę zbrodni ukraińskich i 75 rocznicę powstania i walk samoobrony polskiej na Wołyniu. Bardzo interesujące jest wprowadzenie w temat samego wydawcy, godne polecenia i  prezentacji  co czynimy poniżej za: http://replika.eu/ksiegarnia/mord-wolyniu-zbrodnie-ukrainskie-swietle-relacji-dokumentow-tom-2/

Pełna historia tragedii wołyńskiej ‒ kolejna odsłona

Niniejsza książka opowiada o ostojach polskości podczas rzezi wołyńskiej ‒ największych ośrodkach samoobrony. Tworzone ad hoc stały się azylem dla Polaków starających się uchronić przed wyrżnięciem. Ukraińscy nacjonaliści skazali ich bowiem na eksterminację. Na dowód autor przytacza opisy ukraińskich zbrodni, które rozszalały się na Wołyniu i które zmusiły Polaków do utworzenia samoobrony w miastach. Nie wszyscy zdołali się w nich schronić. Ci, którym się to udało, stali się świadkami zwyrodniałych mordów. Ukraińcy nie chcieli pozostawiać świadków, dlatego też z zaciekłością atakowali miasta. Nie zrezygnowali nawet wówczas, gdy ziemia drżała już od wystrzałów armat, zwiastując nadejście Sowietów.

Książka omawia działalność samoobrony w Pańskiej Dolinie, zorganizowanej przez działaczy ruchu ludowego, która odpierała ataki sił ukraińskich aż do nadejścia Sowietów. Nie miał tego szczęścia Mizocz. Jego mieszkańcy, po zaciekłej obronie, musieli pod eskortą wycofać się do Dubna.

Ataki odparła samoobrona w Dederkałach i Ostrogu. Obroniła się pobliska Witoldówka. Nie dali się wyrżnąć mieszkańcy Rybcza. Banderowcy, nie chcąc podejmować walki z dobrze uzbrojoną załogą, udali się do Wiśniowca, gdzie w klasztorze Karmelitów wyrżnęli kilkuset Polaków.

Częściowo wypełniła zadanie samoobrona w Hucie Stepańskiej. Poniosła ciężkie straty i z braku amunicji musiała – wraz z ochranianą ludnością – wycofać się. Duży sukces, porównywalny ze Zbarażem, osiągnęła samoobrona polska w rejonie Zasłucza.

Czytaj więcej...

GTranslate

plbebgzh-TWhrcsdanlenetfrgldeelhuitjalvltnoptrorusrskslessvukyi

Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp4.jpg
Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

lud4.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 415 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
5916013