Wołyń wczoraj i dziś

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

ZAMORDOWALI MI RODZICÓW, ZRABOWALI DZIECIŃSTWO

Napad banderowców wspomaganych przez mieszkańców okolicznych wsi ukraińskich nastąpił 13 lutego 1944 roku. To była niedziela. Cała nasza rodzina nocowała w domu. Zdążyliśmy zjeść śniadanie, gdy zaniepokoił nas niezwykły gwar w południowej części wsi. To była mieszanina dźwięków - krzyków, wystrzałów, ryczenia krów, szczekania psów i rżenia koni. Ja z mamą Antoniną Forma i kuzynką Petronelą Kudrel chcieliśmy uciekać w kierunku wsi Borek, lecz i z tamtej strony ujrzeliśmy nadciągających pieszo i konno banderowców, było ich zbyt wielu, by dało się policzyć, dla naszych przerażonych oczu to był nadciągający groźny tłum.

 

Umykali pieszo i w bydlęcych wagonach, niektórzy nawet pod eskortą Niemców

Trzy pociski z karabinu, wystrzelone przez ukraińskiego nacjonalistę do śpiącego Juliana Unolda, zabrały ojca trzem małym chłopcom. Najstarszy, 10-letni Kazik krzyknął: - Tatusiu! Gdy podbiegł do łóżka, mężczyzna już nie żył.

 

MÓZG I JEDNA POŁOWA GŁOWY WCIĄŻ LEŻAŁY NA DRODZE

"Gospodarz leżał na podwórzu koło psiej budy, miał odpiłowane lub odrąbane ręce i nogi, obok wielka kałuża krwi. Już nie krzyczał, ale żył jeszcze, świadczyły o tym konwulsyjne drgania kadłuba. W dniu śmierci miał 42 lata. Jego żona Hanna – lat 36, córki: Kazimiera – lat 10, Leokadia – lat 7, Regina – lat 3, leżały nieco dalej w kurzu i krwi. Zostały potraktowane podobnie jak Siatecki", rozpoczyna swoją opowieść Jadwiga Kozioł. W dniu masakry rodzinnego Mogilna miała 16 lat.

 

PÓKI CO, NIECH IM PAN BÓG WYBACZY

Dioniza Lipińska ma 90 lat, ale to co przeżyła wtedy, w 1943 r. na Wołyniu, pamięta jakby to było wczoraj. Bo jak zapomnieć wydłubywane oczy, obcinane uszy i piersi, odrąbywane głowy. […] Na wspomnienie tamtych wydarzeń pani Dioniza wzdryga się instynktownie. Widać, że po 70 latach rana jeszcze się nie zagoiła. Po chwili westchnień staruszka uspokaja się i zaczyna mówić. - Boże, to było tak dawno, a ja wszystko pamiętam. Miałam 20 lat, męża i byłam w ciąży. Wieś, w której mieszkaliśmy, nazywała się Huta Stepańska i należała do gminy Stepań w powiecie kostopolskim na Wołyniu. Wraz z przyległymi futorami i uroczyskami, jako gromada liczyła chyba ze 170 gospodarstw, co dawało 750 mieszkańców. Była to największa polska wieś w okolicy, położona wśród lasów i błotnistych łąk.

 

Utracony dom - zakazana historia

„Byłem na pokazie filmowym. Duński film o gruźlikach – podniosły, humanitarny. Co to kogo obchodzi. Mamy własnych gruźlików na kopy, tylko nie robi się o nich filmów. Nie wolno. Komuniści twierdzą, że gruźlica to zagadnienie kapitalizmu. U nas jej nie ma, a jeśli jest, to jedynie jako przeklęta spuścizna przeszłości, której godziny są policzone”. -  Leopold Tyrmand Dziennik 1954.

Minęło 60 lat. Mamy wspaniałą historię, wspaniałą elitę dawnego pokolenia, z którą liczył się świat, tylko nie robi się o niej filmów, a powstałyby tysiące, nie prowadzi się też polityki historycznej w Unii Europejskiej. Nie tworzy się Muzeum Historii Polski. Nie wolno.

 

Obywatelska Inicjatywa Uchwałodawcza w Lublinie

Po prawie  roku czasu od złożenia pisma do Wojewódzkiego Komitetu Ochrony Walk i Męczeństwa o właściwą treść  na Obelisku , po licznych pismach, odwołaniach  i  protestach  treść i forma w/w komitetu zostały pozytywnie zaopiniowane.  Sprawa wraca więc do Rady Miasta Lublin ponieważ wniosek w sprawie wzniesienia pomnika na terenie Miasta Lublin może być zgłoszony przez: Prezydent Miasta, co najmniej 3 radnych oraz grupa 1000 mieszkańców wpisanych do rejestru wyborców.

 

Moje Kresy – Bronisław Rudnicki

Adam, mój ojciec urodził się w wielodzietnej rodzinie, w domu Antoniego i Tekli Rudnickiej dnia 4 maja 1882 roku, jako najmłodszy z rodzeństwa. Dziadek Antoni miał 12 synów, nosili imiona Narcyz, Gracjan, Jan, Piotr, Michał, Hilary, tato Adam. Imion wszystkich stryjów nie pamiętam, gdyż po pierwsze tato był najmłodszy, po drugie gdy dorastałem, wybuchła II wojna światowa i losy rodziny różnie się potoczyły, ale o tym później. Tato opowiadał, że dziadek Antoni mieszkał w pałacu hrabiego Poniatowskiego w Kopaczówce. Po wojnie, bodajże w 1950 roku pałac został przez władze sowieckie zburzony. Na  największe święta - Wielkanoc czy też szczególnie na Boże Narodzenie, dziadek zaprzęgał do bryczki parę swoich koni i zwoził z okolicy rodzinę do pałacu, by razem świętować.

 

Lublin. Obywatelskie Inicjatywy Uchwałodawcze

Relacja ze zbierania podpisów  w Lublinie w sprawie  Obywatelskich Inicjatyw Uchwałodawczych

-   wzniesienia na Skwerze Ofiar Wołynia w Lublinie Pomnika Ofiar Ludobójstwa Dokonanego  na    Wołyniu i Kresach Południowo-Wschodnich przez Nacjonalistów Ukraińskich. -  nadanie Skwerowi Tarasa Szewczenki nazwy Skwer Sprawiedliwych Ukraińców.

 

W NOWOGARDZIE ZBIORĄ SIĘ KRESOWIACY

W dniu 20 listopada  parafia św. Rafała Kalinowskiego patrona Sybiraków, Kolejarzy i Kresowiaków w Nowogardzie obchodzić będzie: Uroczystość odpustową a w Archidiecezji Szczecińsko- Kamieńskiej „Zakończenie obchodów 70 rocznicy Akcji Burza”. Uroczystą mszę odprawi Ks. Arcybiskup Andrzej Dzięga – Metropolita Szczecińsko - Kamieński o godz. 17,00. Następnie odbędzie się spotkanie w Domu Parafialnym wszystkich zaangażowanych w/w obchody rocznicowe.

 

WYCIĄGNĘLIŚMY ZE STYRU „TRATWĘ” Z TRZECH KOBIET ZWIĄZANYCH DRUTEM KOLCZASTYM

Od 1943 roku zaczęły się mordy na Polakach. Coraz częściej płonęły wsie. -Widziałem rzeczy straszne. 5-6 letnie dzieci wbite na sztachety w płocie, płynące rzeką Styr ludzkie zwłoki. Raz wyciągnęliśmy z kolegami w Łucku "tratwę” z trzech kobiet związanych drutem kolczastym z rozpłatanymi brzuchami, obciętymi piersiami bez oczu. Przynajmniej ich ciała zostały pochowane w Łucku – mówi doktor Kiesz. Przed napadami band rodzinę Kieszów ostrzegali ukraińscy sąsiedzi. W Boremlu po wywózkach na Sybir i ucieczkach zostało może około 60 Polaków. Nie miał ich kto bronić bo z miejscowej policji tylko komendant, były podoficer Wojska Polskiego i jeden policjant nie byli nacjonalistami. 9 kwietnia 1943 roku na Boremel napadli bandyci z Ukraińskiej Narodnej Armii.

 

ATAK UPA NA „CZESKI KUPICZÓW”

Kupiczów to nazwa miejscowości którą pamiętam od zawsze, bo w mojej rodzinie wspominano go stosunkowo często. Czesi na Wołyniu uchodzili za dobrych gospodarzy i  dobrych sąsiadów. Kupiczów, jak wspominają Polacy, swoją zabudową przypominał bardziej miasteczko niż wieś, drogi były utwardzone a budynki murowane, co akurat nie był tak powszechne w innych miejscowościach Wołynia. Znajdował się tam kościół, dom ludowy, szkoła łaźnia, rzeźnia i młyn. Miejscowość ta, założona w 1577 r., znajdowała się zaledwie 12 km od polskiej wsi Zasmyki, z którą splotły się wojenne losy w 1943r. Czesi pojawili się na Wołyniu w latach 70-tych XIX wieku po powstaniu styczniowym. Car celowo zachęcał  ich do osadnictwa na tych terenach, udzielając im różnych przywilejów osadniczych. Głód ziemi w Czechach skusił wielu odważnych i przedsiębiorczych Czechów do pojawienia się na Wołyniu.

 

„GDZIE KONCZY SIĘ POLSKA” KRESOWY PANEL W SGH.

5  listopada  1370  roku zmarł  Kazimierz Wielki.  Wówczas  to nastał czas  przestrachu. Co dalej ? Zapewne jest  to zbyt  wydumane porównanie dla rangi wydarzenia, ale 5 listopada   2014   w  Auli  warszawskiej   SGH  miała miejsce debata  pod  wiele mówiącym tytułem  „Gdzie kończy się  Polska”. Jej tematem  były  Kresy RP. Aczkolwiek nie tylko, bo jakże mówić  o Kresach  myśląc  np. o Lwowie  jednej z niegdysiejszych  stolic cywilizacyjnych Polaków. Rozmyślnie nie piszę  Polski  - bo wówczas jej na  mapach nie było.

 

Ludobójstwo na Kresach. Polska racja stanu ? (1)

W ubiegłym roku, w rocznicę 70-lecia rzezi na Wołyniu,  uczestniczyłem w lekcji historii  pt:. „Rzeź wołyńska. Jak przezwyciężyć polsko-ukraiński konflikt” zorganizowanej przez Urząd Marszałkowski w Szczecinie. Była to lekcja dla trzech szkół średnich Koszalina. Zaproszono także mnie, aby młodzież na własne oczy zobaczyła starego już człowieka, który został kiedyś – jako kilkuletnie dziecko  -   wyniesiony  przez matkę z płonącej wsi, spod siekier bandytów. (O tym w mojej książce „Galop do Wielkiego Lasu – Wołanie Wołynia”) W czasie lekcji bardzo rzeczową pogadankę wygłosił prokurator koszalińskiej delegatury IPN. Młodzież lekcji wysłuchała w skupieniu.

 

ZBRODNIE Z PAŹDZIERNIKA 1943 R.

1 października >

we wsi Babin pow. Równe Ukraińcy zamordowali 58-letnią Polkę, wdowę

we wsi Dąbrowa pow. Hrubieszów upowcy zamordowali 15 Polaków

w majątku Hołownica pow. Równe upowcy zamordowali kilka rodzin polskich, imiennie znanych jest 7 ofiar

we Lwowie policjanci ukraińscy zamordowali prof. dr med. Bolesława Jałowego

we wsi Mikuliczyn pow. Nadwórna banderowcy w nocy zamordowali 12 Polaków: 4 osoby na miejscu, natomiast 8 osób uprowadzili i ślad po nich zaginął

w leśniczówce Mikuliczyn pow. Nadwórna: „Nazywam się Małgorzata Greiner(t) (prawidłowo Greiner, t dopisano po wojnie?) i jestem synową Stefana Greiner, który pochodzi z Mikuliczyna/Nadwórna. Jego wujek Julian Greiner był gajowym i mieszkał wraz z żoną i dziećmi w leśniczówce w Mikuliczynie.

 


Strona 1 z 57

Miejsca rzezi na Wołyniu

Kresowy Serwis Informacyjny

Dziadku, opowiedz..

Jesteśmy na Facebook

Facebook Image

Właśnie gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 97 gości 

Statystyki

Użytkowników : 24
Artykułów : 795
Zakładki : 19
Odsłon : 1414101

Logowanie