Wołyń wczoraj i dziś

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

Obywatelska Inicjatywa Uchwałodawcza w Lublinie

Po prawie  roku czasu od złożenia pisma do Wojewódzkiego Komitetu Ochrony Walk i Męczeństwa o właściwą treść  na Obelisku , po licznych pismach, odwołaniach  i  protestach  treść i forma w/w komitetu zostały pozytywnie zaopiniowane.  Sprawa wraca więc do Rady Miasta Lublin ponieważ wniosek w sprawie wzniesienia pomnika na terenie Miasta Lublin może być zgłoszony przez: Prezydent Miasta, co najmniej 3 radnych oraz grupa 1000 mieszkańców wpisanych do rejestru wyborców.

 

Moje Kresy – Bronisław Rudnicki

Adam, mój ojciec urodził się w wielodzietnej rodzinie, w domu Antoniego i Tekli Rudnickiej dnia 4 maja 1882 roku, jako najmłodszy z rodzeństwa. Dziadek Antoni miał 12 synów, nosili imiona Narcyz, Gracjan, Jan, Piotr, Michał, Hilary, tato Adam. Imion wszystkich stryjów nie pamiętam, gdyż po pierwsze tato był najmłodszy, po drugie gdy dorastałem, wybuchła II wojna światowa i losy rodziny różnie się potoczyły, ale o tym później. Tato opowiadał, że dziadek Antoni mieszkał w pałacu hrabiego Poniatowskiego w Kopaczówce. Po wojnie, bodajże w 1950 roku pałac został przez władze sowieckie zburzony. Na  największe święta - Wielkanoc czy też szczególnie na Boże Narodzenie, dziadek zaprzęgał do bryczki parę swoich koni i zwoził z okolicy rodzinę do pałacu, by razem świętować.

 

WSPOMNIENIA ADELI ROCH Z D. RUSIECKA Z KOLONII TERESIN W POW. WŁODZIMIERZ WOŁYŃSKI NA WOŁYNIU 1935 -

Nazywam się Adela Roch, mam 77 lat, mieszkam we wsi Gajów 9, gmina Radków, powiat Nowa Ruda, woj. Dolnośląskie. Urodziłam się 07 maja 1927 r. we wsi Swojczów, gm. Werba, pow. Włodzimierz Wołyński na Wołyniu. Mój tatuś nazywał się Jan Rusiecki, jego rodziców nie pamiętam. Moja mamusia miała na imię Zofia z d. Kalinowska, jej mama miała na imię Petronela, a imienia dziadzia nie pamiętam. Miałam zaledwie 3 latka kiedy rodzice opuścili Swojczów i przenieśli się do nowej kolonii Teresin. Tam nasz tatuś wybudował nowy dom, ale na początku spaliśmy w stodole przez całe lato. Dopiero na zimę wprowadziliśmy się do nowego, pięknego, drewnianego i dużego domu. Duży pokój nie był jeszcze wykończony, chociaż byłam malutka pamiętam to doskonale.

 

NIE POJECHAŁAM JUŻ TAM, NIE CHCĘ SŁYSZEĆ TEGO JĘZYKA

- To straszne, że jako dzieci byliśmy świadkami tak przerażających wydarzeń - mówi Walentyna Czajka z Zielonej Góry. - Nie pojechałam już tam, boje się, nie chcę słyszeć tego języka. [… ]Mamy gdzieś tam, hen, na granicy Kresów II Rzeczpospolitej kolonię Janówka. Domy były porządne, bielone. Wszystkiego ze 30 numerów, które przycupnęły przy drodze łączącej Ludwipol z Bystrzycą. Na krzyżówce zaczyna się niedokończony dukt do powiatowego Kostopola, który w historii zapisał się za sprawą rud żelaza. Kolonia rozciąga się między borem, gdzie Żydzi z Małopolski przyjeżdżali "na dacze”, a rzeką Słucz, na której odbywają się kajakowe regaty.

 

Uroczyste zakończenie XIV Motocyklowego Rajdu Katyńskiego

/ foto - Prace na cmentarzu w Brodach

W niedzielę, 14 września o godzinie 14.00 przy Pomniku Katyńskim przy ul. Podwale odbędzie się uroczyste zakończenie XIV Rajdu Katyńskiego. Po 3 tygodniach w trasie i pokonaniu ponad 8 500 km motocykliści wracają do domów.

 

 

Zbrodnia w Gaju

30 sierpnia 1943 r. - w kolonii Gaj (pow. Kowel) bojówki UPA wymordowały około 600 Polaków. Kolonię spalono. Szukałem świadków i relacji o tym co się tam wydarzyło i muszę przyznać, że nie wiele znalazłem. Stanisław Sobolewski, który miał wtedy 15 lat mieszkał w Słobodarce, gmina Rożyszcze, powiat Łuck, przez wiele lat nie wspominał tamtych wydarzeń. Dopiero po 65 latach zaczął opowiadać córce swoje traumatyczne przeżycia. Przez Słobodarkę przechodziła droga z Ro-żyszcza prosto aż do Sokóla, a 8 km dalej był Gaj. Miejscowość ta należała do gromady Gaj, gmina Wielick, powiat Kowel, parafia Sokól (Sokul).

 

17 WRZEŚNIA WSZYSTKO SIĘ ZAWALIŁO

Dzisiejsza młodzież już tylko  z historii dowiaduje się o odzyskaniu przez ich kraj pełnej i prawdziwej niepodległości. Jeżeli natomiast trafiają na  wspomnienia sprzed 75 lat są to dla nich opisy z  lamusa. Nie mniej nie tylko warto do nich wracać, ale i trzeba, by nie umknęły z pamięci najmłodszych pokoleń. Żyją jeszcze i są wśród nas świadkowie tamtego czasu, a ci co odeszli zostawili po sobie spisane wspomnienia. Wszyscy oni nie mogli zapomnieć czasu kiedy cały świat zapomniał o Polsce i Kresach Wschodnich. Jak w kamieniu wryły się w ich pamięć dni i obrazy z września 1939 roku.

 

Ludobójstwo na Kresach. Polska racja stanu ? (1)

W ubiegłym roku, w rocznicę 70-lecia rzezi na Wołyniu,  uczestniczyłem w lekcji historii  pt:. „Rzeź wołyńska. Jak przezwyciężyć polsko-ukraiński konflikt” zorganizowanej przez Urząd Marszałkowski w Szczecinie. Była to lekcja dla trzech szkół średnich Koszalina. Zaproszono także mnie, aby młodzież na własne oczy zobaczyła starego już człowieka, który został kiedyś – jako kilkuletnie dziecko  -   wyniesiony  przez matkę z płonącej wsi, spod siekier bandytów. (O tym w mojej książce „Galop do Wielkiego Lasu – Wołanie Wołynia”) W czasie lekcji bardzo rzeczową pogadankę wygłosił prokurator koszalińskiej delegatury IPN. Młodzież lekcji wysłuchała w skupieniu.

 

ZBRODNIE Z PAŹDZIERNIKA 1943 R.

1 października >

we wsi Babin pow. Równe Ukraińcy zamordowali 58-letnią Polkę, wdowę

we wsi Dąbrowa pow. Hrubieszów upowcy zamordowali 15 Polaków

w majątku Hołownica pow. Równe upowcy zamordowali kilka rodzin polskich, imiennie znanych jest 7 ofiar

we Lwowie policjanci ukraińscy zamordowali prof. dr med. Bolesława Jałowego

we wsi Mikuliczyn pow. Nadwórna banderowcy w nocy zamordowali 12 Polaków: 4 osoby na miejscu, natomiast 8 osób uprowadzili i ślad po nich zaginął

w leśniczówce Mikuliczyn pow. Nadwórna: „Nazywam się Małgorzata Greiner(t) (prawidłowo Greiner, t dopisano po wojnie?) i jestem synową Stefana Greiner, który pochodzi z Mikuliczyna/Nadwórna. Jego wujek Julian Greiner był gajowym i mieszkał wraz z żoną i dziećmi w leśniczówce w Mikuliczynie.

 

UWAGA Wołyniacy!!! - „Ciśnienie na życie” w TVP przy Woronicza


6 października widzowie TVP będą mogli sprawdzić swoje zdrowie pod kątem układu sercowo – naczyniowego. Organizatorzy kampanii „Ciśnienie na życie” wspólnie z Telewizją Polską, organizują w tym dniu akcje bezpłatnych badań profilaktycznych. Na parkingu TVP, przy ulicy Woronicza 17, pojawi się specjalnie przystosowany bus kampanii, w którym wykwalifikowany personel medyczny sprawdzi ciśnienie tętnicze krwi oraz zbada wiek serca wszystkich zainteresowanych.

 

PRZEŻYŁ PIEKŁO NA ZIEMI

Mieszkający w Nowej Soli Franciszek Przytomski w czasie tej okrutnej zbrodni stracił osiemnastu członków rodziny. Widział  rozszarpane kulami ciała, kałuży krwi, w których leżeli jego najbliżsi. Przeżył piekło, a jego obraz siedzi w nim głęboko do dziś. […] Dzieciństwo spędził w Daniłówce (gm. Antonowice, powiat Krzemieniec). Z całą rodziną mieszkał w domu na wzgórzu, w scenerii prawie bajkowej, a nie zapominajmy, że trwała wojna.  […] Od roku 1943, kiedy rozegrała się ta tragedia, minęły dziesiątki lat, ale gdy pan Franciszek o tym opowiada, łzy ciurkiem lecą po policzkach, łamie mu się głos…..

 

Ukraińska rebelia w Kresach we wrześniu 1939 r.

W  tym roku obchodzimy bolesne 75.rocznice: 1 września agresji faszystowskich Niemiec, 17 września agresji bolszewickiego Związku Sowieckiego oraz ukraińskiej rebelii na Kresach. O dwóch pierwszych rocznicach będzie głośno i szumnie, o tej trzeciej zapewne pamiętać będą nieliczni Polacy – a w aktualnej sytuacji Ukrainy, wystąpienia „rebeliantów z Dombasu”, nasuwa to wiele refleksji.

 

WOJNA – DZIEJOWA KATASTROFA

Katarzyna Kolasińska, była mieszkanka kolonii Sielce, pow. kowelski w woj. wołyńskim. (…) Moi rodzice też postanowili zmienić swoje życie. Sprzedali te kilka hektarów ziemi, za które dostali 2000 zł. Mając czwórkę dzieci, w 1936 r. wyjechali na Wołyń. Tato kupił większe gospodarstwo od poprzedniego i zostały jeszcze pieniądze na kupno krowy i konia. Zamieszkaliśmy w Sielcach. Była to mała kolonia w pow. kowelskim, liczyła cztery gospodarstwa otoczone lasami, łąkami, bagnami, położona daleko od szosy. Naszym najbliższym sąsiadem było starsze, bezdzietne małżeństwo ukraińskie Jakimów.

 

MIAŁEM 11 LAT, TROCHĘ PAMIĘTAM

Na szczycie tego stosu ciał leżała jego żona, zastrzelona, z maleńkim syneczkiem na rękach. On wziął włosy odstrzelone z głowy żony i przyszedł z nimi do naszej wioski, to było 7-8 km. To już pamiętam, jako dziesięcioletni chłopak. On stał, jakby stracił rozum, jakby był nieprzytomny. Trzymał w rękach te zakrwawione włosy - wspomina swojego wujka ks. Jan Bagiński, biskup senior z diecezji opolskiej, który przeżył rzeź wołyńską dzięki pomocy ukraińskich sąsiadów.

 


Strona 1 z 56

Miejsca rzezi na Wołyniu

Kresowy Serwis Informacyjny

Dziadku, opowiedz..

Jesteśmy na Facebook

Facebook Image

Właśnie gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 133 gości 

Statystyki

Użytkowników : 24
Artykułów : 785
Zakładki : 19
Odsłon : 1355396

Logowanie