Wołyń wczoraj i dziś

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

SMERT’ LACHAM – SŁAWA UKRAJINI

.W dniu 3 lipca 1943 r. około godz. 12 w południe uzbrojona w karabiny i noże banda ukraińskich nacjonalistów, podająca się za partyzantów radzieckich, okrążyła ze wszystkich stron wieś Zielony Dąb ([też:] Góra Wereszczyńskich) i pod przymusem doprowadziła wszystkich schwytanych Polaków na teren naszego podwórka. Na podwórzu gospodarstwa Wacława Wereszczyńskiego (naszego ojca) [we] wsi Zielony Dąb, gmina Zdołbunów, woj. Równe, w stodole dokonano wymordowania wszystkich zgromadzonych, za wyjątkiem mego brata Ambrożego, który sprytem wyślizgnął się z tego przeklętego kręgu.

 

ZOSTALIŚMY SAMI, WSZYSCY NIE ŻYJĄ

12 lipca to był poniedziałek. Rano nadeszła, do naszej wioski, wiadomość o wymordowaniu ludzi w kościołach, w Porycku [gm. Poryck, pow. Włodzimierz Woł.), Kisielinie [gm. Kisielin, pow. Horochów]. Ludzie chodzili po wiosce bardzo niespokojni, przeczuwając nadchodzącą tragedię. Około południa, zaczęły wjeżdżać do wioski wozy, na których siedzieli uzbrojeni mężczyźni, ubrani byli po cywilnemu, byli to Ukraińcy.

 

„JAK ZOSTAŁA, TO NIECH BĘDZIE”

29 sierpnia 1943 r. W tym dniu bardzo wczesnym  rankiem cała nasza rodzina została zaalarmowana jakąś grozą, wiszącą w powietrzu. Zbudził nas sąsiad. Wybiegliśmy na podwórko. Nasza rodzina liczyła 6 osób. Byli to rodzice, ja, brat 12-letni, siostra – 1,5 roku i babcia, która przyjechała do nas z Włodzimierza w odwiedziny. Zobaczyliśmy w odległości około 1 km od strony północnej bardzo dużo postaci, jakby chmurę, idących w naszą stronę. Wszyscy pośpiesznie cofnęliśmy się do pokoju, tata zamknął drzwi od wewnątrz. Poklękaliśmy i zaczęliśmy się modlić. Z nami był sąsiad Kasperski.

 

W GŁĘBOCZYCY W OSTATNICH DNIACH SIERPNIA

I na naszej wsi Głęboczycy dochodziło do pierwszych mordów, na Tadeuszu Iwańskim, znalezionych po kilku dniach w lesie w zamaskowanym rowie ze śladami okropnego pastwienia się nad nim. Na Bronisławie Sławkowskim z żoną Marią w ten sam bestialski sposób zamordowanych. W sąsiedniej kolonii Święte Jezioro zamordowani zostali: Śliwa z żoną, Józef Szymczak z żoną Adelą i Czesław Dzięgielewski. Na Głęboczycy przez parę tygodni mordów zabrano niby na podwody i zamordowano mojego ojca Michała Winiarskiego, Adama Grelę, Stanisława Sobieraja, Adama Iwańskiego i Liperta. Wszystkich ich odnajdywano w okolicznych lasach zakopanych w zamaskowanych miejscach. W ostatnich dniach sierpnia 1943 roku w niedzielę przed świtem, prawie już wstawał dzień, obudziły mnie odgłosy echa krzyku sąsiedzkich gęsi.

 

DOMAGAMY SIĘ PRAWDY ZA NASZE CIERPIENIA

Janina Gruszka z domu Raczyńska, ur. w Radowiczach w 1927 r., parafia Turzysk, pow. Kowel, woj. wołyńskie, rodzice Zygmunt i Michalina z domu Dobrowolska. Miałam dwie siostry. Wanda była zamężna i młodsza Czesia. Radowicze to najwspanialsza miejscowość, o której nigdy nie mogę zapomnieć. Jest to miejsce mojego urodzenia, lat dziecięcych i młodości. Piękna okolica, żyzne pola i łąki, lasy o różnym drzewostanie. Wieś Radowicze zamieszkiwała w większości ludność polska, bardzo aktywnie działająca w środowisku. Młodzież zorganizowana była w Związku Strzelców „Orlęta”, bardzo aktywnie działał Związek Młodzieży Katolickiej.

 

HAJŻE NA LACHIW, BYDEM ICH RIZATY

29 sierpnia 1944 roku, a była to niedziela, nie pasłem krów, wyręczyła mnie w tym moja mama. Dzień spędziłem w gronie przyjaciół, a było nas razem sześciu trzynastolatków. Kto mógł przewidzieć, że tylko ja przeżyję następny dzień? Tej nocy 29/30 sierpnia mieszkańcy wioski Wola Ostrowiecka nie poszli spać. Doszły nas wieści, że w sąsiadujących z nami wsiach ukraińskich utworzyło się duże zgrupowanie Ukraińców okazujących wrogą postawę w stosunku do Polaków. Dzisiaj po latach, wiem, że tłumy Ukraińców przepojone nienawiścią do Polaków, wznoszące okrzyki w rodzaju: „Hajże na Lachiw, budem ich rizaty” to ukraińska tzw. „powstańcza armia”, która uciekając przed Armia Czerwoną parła na zachód, by zapaść w wertepy Bieszczad, urządzić sobie tam legowisko i czekać na trzecią wojnę światową.

 

Zaproszenie z Gdańska

DZIEŃ PAMIĘCI MĘCZEŃSTWA KRESOWIAN W GDAŃSKU

Szanowni, Drodzy Mieszkańcy Trójmiasta – Gdańska, Sopotu, Gdyni, pragniemy Was poinformować, że w związku

z Dniem Pamięci Męczeństwa Kresowian, który przypada 11 lipca,

w całym kraju  i środowiskach polonijnych odbędą się uroczyste, żałobne uroczystości ku pamięci i czci Ofiar banderowskiego ludobójstwa dokonanego na ponad 150 tys. ludności polskiej Kresów Południowo-Wschodnich II Rzeczypospolitej w latach 1939-47.

W Gdańsku, w Bazylice p. w .św. Brygidy zostanie odprawiona 13 lipca br., godz. 11.00,  Msza Św. w intencji pomordowanych naszych Rodaków.

 

TEGO JESZCZE NIE BYŁO, W BIAŁY DZIEŃ

30 sierpnia 1943 roku. Wraz ze wschodem słońca robiłam obrządek w gospodarstwie wraz z mężem. Dzieci spały. Tymczasem we wsi działy się dziwne rzeczy. Do wsi wola Ostrowiecka od strony zachodniej wkroczyły zwarte oddziały Ukraińców na koniach i pieszo, uzbrojone w karabiny i pistolety. Nikt we wsi nie spodziewał się, że Ukraińcy w biały dzień mogli wkroczyć do wsi. Tego jeszcze nie było. Zobaczyłam Ukraińca na koniu, który jechał w kierunku naszego domu.

 

30 sierpnia 1943

Niedziela 30 sierpnia w nocy straszny stukot w okno „Widczyniaj skarej!”. Tato był na strychu, a mama otworzyła. Weszło ich może z dziesięciu „Swyty lampu!”. Mama ze strachu nie mogła zapałek znaleźć. Krzyczy „Skarej! Wychody!”. Wygnali nas do sieni i pytają się „A de twyj czołowik?”. A mama zauważyła siekierę. Siostra Kasia, która miała 16 lat zaczęła prosić „Dzieduniu, nie bijcie nas, co my komu zrobili, nie bijcie.” Ja to usłyszałam i mnie w uszach zadzwoniło, i upadłam bez pamięci. Mama obuchem w czoło dostała. Czaszka pękła, ale do mózgu nie doszło. A siostrę ostrzem na pół, czaszka była rozrąbana. Ale pierwsza tura nie paliła, tylko zabijała. Nie wiem jaki to cud, że nas nie zaciągnęli do studni. Bo wszystkie studnie były zarzucone trupami.

 

WYRWAŁ MNIE OJCU Z RĄK I UDERZYŁ GŁOWĄ O DRZEWO……………….

A moja osobista tragedia rozpoczęła się również w tym samym czasie w Marianówce. 12-letni chłopiec Ukrainiec, bawiąc się z naszymi dziećmi, wygadał się, że dzisiaj Marianówka będzie spalona, słyszał jak jego rodzice w domu [o tym] rozmawiali. Dzieci szybko powiadomiły rodziców, tak, że cała wieś dowiedziała się.

 

PATRZYŁEM NA ZACHODZĄCE SŁOŃCE BEZ NADZIEI

Kiedy dotarłem do domu, brat już czekał, aby bydło wprowadzić do obory. W tym czasie nadleciał nasz dalszy sąsiad i oświadczył, żeby uciekać, bo na Lisowyczyźnie – dzielnica Kołodna – mordują Polaków i że jego żonę zamordowali, a jemu udało się uciec. Oni byli z żoną w takiej wytwórni, gdzie robiło się różne kasze ze zbóż, a napędem w tej wytwórni były konie i tzw. kierat. Właśnie ten sąsiad był na zewnątrz ponieważ gonił konie w kieracie, a żona jego była wewnątrz budynku i została zamordowana wraz z młynarzem. Po tym oświadczeniu sąsiada brat oświadczył do swojej żony: „Katarzyna, ty uciekaj do swego brata z dzieckiem, a ja uciekam do twojej siostry” (którzy byli Ukraińcami) i tak się stało. Natomiast moja mama oświadczyła tak: „Wy młodzi, to uciekajcie, a ja stara baba, a on mały, to komu my potrzebni, żeby nas mordować. Ja wydoję krowy, bo szkoda, żeby się pochorowały”. Trwało to kilka minut.

 

WOŁYŃ WCIĄŻ KRWAWI

WOŁYŃ KRWAWI

POLSKO – UKRAIŃSKIE BANDEROWSKIE PRZYMIERZE Z DONALDEM TUSKIEM W TLE

NIE CHCEMY WASZEGO PRZEMYŚLA – SERIO?

Blog Ks. Tadeusza Isakowicza - Zaleskiego

Artykuł Aleksandra Szychta, młodego historyka i działacza ruchu kresowego.

http://www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=9657

Tą wspaniałomyślną deklaracją radykalnych wyznawców ludobójców spod znaku UPA „uradowała” nasze serca w maju br. Gazeta Wyborcza. Wywiad Anny Pawłowskiej z rzeczniczką Prawego Sektora Ołeną Semeniaka miał zapewne ocieplić wizerunek tej organizacji w Polsce.

Miesiąc później entuzjastyczny artykuł Michała Wilgockiego w tym samym periodyku przypominał wręcz premiera Chamberlaina, który ogłosił: „Przywożę pokój dla naszych czasów”. Teraz poważnie: jak to z tym Przemyślem jest?

Poważny to chyba problem, skoro dziennik o dość określonej proweniencji najpierw udziela tyle uwagi nie lewicowemu bynajmniej Prawemu Sektorowi, potem wyjeżdża z pomysłem jego przymierza z polskimi nacjonalistami, aby w końcu – kiedy ci nie okazali się na tyle głupi by zadawać się z banderowskimi oszustami – napisać po miesiącu z niesmakiem:

„Prawy Sektor w Warszawie: Granice po II wojnie są nienaruszalne. A narodowcy protestują”.

 

HARASYM ŁUKAJCZUK WŚRÓD SPRAWIEDLIWYCH…

Pamiętam dokładnie, jak moi rodzice podeszli do nas, do czwórki dzieci, mówiąc, że banda jest bardzo blisko i musimy uciekać z wioski. Zrozpaczeni, w pośpiechu pożegnali się z nami. Ojciec do przygotowanych przez mamę węzełków włożył nam na drogę (zamiast pieniędzy, którym w domu ograbionym przez wojnę nie było) po butelce bimbru mówiąc, że gdy będziemy głodne, to ktoś da nam za niego kromkę chleba, lub talerz gorącej strawy. Rozbiegliśmy się w różne strony. Gdy dobiegłam do pszenicznego zagonu, padł strzał i poczułam straszny ból w nodze. Karabinowa kula przeszła przez stopę. Porażona postrzałem upadłam i zaczęłam się czołgać przez zboże do najbliższej wysokiej miedzy, pod którą wygrzebałam jamę i w niej przeleżałam do świtu. Do poranka słychać było odgłosy strzelaniny i przerażające krzyki męczonych i mordowanych ludzi. Noga coraz gorzej bolała. Byłam bliska omdlenia. Wtedy przypomniałam sobie o wódce w węzełku.

 

Koncert poświęcony Pamięci Męczeństwa Kresowian

7 lipca 2014 r. poniedziałek, o godz. 19.00 .  Sopot. Kościół p. w. św. Andrzeja Boboli (ul Powstańców Warszawy 15 vis a vis Hoteli Grand i Sheraton) odbędzie się koncert poświęcony Pamięci Męczeństwa Kresowian. Artyści: Anna Bachleda- wielka harfa koncertowa, Anna Sawicka -wiolonczela i Kamila Nehrebecka - prowadzenie utworami muzycznymi, poezją i fragmentami prozy oddadzą hołd pomordowanym na Kresach Polski w czasie II wojny światowej. Ponary, Wołyń to krwawiące w pamięci, trudne do pojęcia

losy naszych pomordowanych Rodaków. Wstęp wolny.

 


Strona 1 z 54

Wołyń 1943 - 2014

PAMIĘTAJMY i dlatego
11 lipca o godz. 22:00 zapalmy w oknach
świece. Zapalone świece niech symbolizują

Światełko Pamięci

o ponad 200 tys. ofiar zamordowanych przez OUN-UPA
Rodaków na Kresach.

CZEŚĆ ICH PAMIĘCI

Przez cały dzień 11 lipca  niech wiszą w oknach  biało-czerwone  fagi z kirem

 

Miejsca rzezi na Wołyniu

Kresowy Serwis Informacyjny

Dziadku, opowiedz..

Jesteśmy na Facebook

Facebook Image

Kredyt dla Ciebie

Właśnie gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 122 gości 

Statystyki

Użytkowników : 24
Artykułów : 765
Zakładki : 19
Odsłon : 1175853

Logowanie