Wołyń wczoraj i dziś

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

STANOWISKO MINISTERSTWA SPRAW ZAGRANICZNYCH W SPRAWIE ZBRODNI BANDEROWSKICH

Poniżej pełna treść odpowiedzi Ministerstwa Spraw Zagranicznych zredagowaną przez Katarzynę Kacperczyk

źródło - http://www.sejm.gov.pl/Sejm8.nsf/InterpelacjaTresc.xsp?key=60B91004

Odpowiedź na interpelację nr 384

w sprawie stanowiska MSZ wobec rozwoju kultu OUN-UPA na Ukrainie

Odpowiadający: podsekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych Katarzyna Kacperczyk

Warszawa, 03-02-2016

 

Kalendarz Pamięci Ludobójstwa na Kresach - STYCZEŃ (1940 – 1948).

W noc sylwestrową z  31 grudnia na 1 stycznia

-  1943 na 1944 rok:

We wsi Gozdów pow. Hrubieszów upowcy zamordowali w młynie 3 Polaków.

W osadzie fabrycznej Orżew pow. Równe Ukraińska Powstańcza Armia oraz chłopi ukraińscy z okolicznych wsi ubrani w białe maskujące płachty dokonali napadu na polskich uchodźców zgromadzonych w Zakładach Orżewskich wytwórni dykty, nad rzeką Horyń; Polacy podjęli ucieczkę do stacji kolejowej odległej o 6 km, kogo Ukraińcy dopadli był torturowany i zabijany, ginęły całe rodziny; tych, którzy pozostali w fabryce, spalili żywcem; tej nocy zamordowali ponad 50 Polaków, głównie kobiet, dzieci i starców.

 

Na opłatku z banderowcami

„Gazeta Polska” i pokrewne jej media nie ukrywały swojej skrajnej ukrainofilii jeszcze przed przewrotem kijowskim 2014 roku. Od czasu tego przewrotu ukrainofilia środowiska „Gazety Polskiej” przybrała charakter także probanderowski, czego jednym z przejawów było usunięcie z łam „Gazety Polskiej” i portalu niezależna.pl publicystyki księdza Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego. Kiedy redaktor naczelny „Gazety Polskiej” i zarazem lider całego środowiska, Tomasz Sakiewicz, został odznaczony 11 listopada 2014 roku przez Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy wydawało mi się, że już nic mnie z ich strony nie zaskoczy. A jednak „Gazeta Polska” zaskakuje mnie nadal swoim stosunkiem do spraw ukraińskich, a zwłaszcza do historii ruchu banderowskiego.

 

„Krwawa Jołka” dla Radomla, Batynia, Janówki, Stanisławówki i Zasmyk.

Śnieg padał i zaczynała się prawdziwa zima. Oddziały partyzanckie skupione wokół Zasmyk powiększały się nieustannie, nabierały charakteru autentycznego wojska. Chłopcy oswajali się z walką w ciągłej służbie rozpoznawczej i bojowej. Ludność cywilna powoli  odzyskiwała spokój i wiarę w przetrwanie. Groźba napadu „samostijników” zdawała się oddalać od naszego terenu. – odnotował w swoich wspomnieniach  Leon Karłowicz ( Mariański) ps. „Rydz” mieszkaniec Zasmyk, żołnierz OP, „Jastrzębia”, wspominając grudzień 1943 r.  Powstała  w lipcu 1943 r. samoobrona Zasmyk, słaba i nieliczna wobec  otaczających ją sił UPA, nie tylko przetrwała bardzo trudny okres ale urosła w poważną siłę. Powstały  oddziały samoobrony w Janówce, Radomlu, Lublatynie  i co najważniejsze  mobilne oddziały partyzanckie AK.  „Jastrząb” (por. Władysław Czermiński) poprzez swoje działania spowodował, że Polacy w tej części Wołynia poczuli się  w miarę bezpieczni. Nie mniej bardziej doświadczeni ludzie i dowództwo samoobrony, zdawali sobie sprawę z istniejącego nadal zagrożenia. Niewielu ze zwykłych mieszkańców polskich wsi, w tamtym czasie słyszało zapewne o „ tajnej dyrektywie „Kłyma Sawura” (Dmytro Kljaczkiwśkyj - pułkownik UPA, dowódca UPA-Północ, jeden z inicjatorów rzezi wołyńskiej- zwany „katem Wołynia”) wydanej  czerwcu 1943 roku w sprawie przeprowadzenia wielkiej akcji likwidacji polskiej ludności męskiej w wieku od 16 do 60 lat ", wszyscy jednak znali dotychczasowe dokonania rezunów.

 

KALENDARZ PAMIĘCI KRESOWEJ: GRUDZIEŃ, ZIMĄ

1 grudnia

-  1943 roku: Pomiędzy miasteczkiem Gołogóry a wsią Strutyn pow. Złoczów:  „01.12.1943 r. między Gołogórami a Strutyniem zaginął bez śladu na drodze Stefan Osada l. 39, księgowy”  (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie do listy strat ludności polskiej podanej przez Komańskiego i Siekierkę dla województwa tarnopolskiego (2004); w: Ludobójstwo OUN-UPA na Kresach Południowo-Wschodnich. Seria – tom 7, pod redakcją Witolda Listowskiego, Kędzierzyn-Koźle 2015; za: file:///C:/Documents%20and%20Settings/Stan/Moje%20dokumenty/Downloads/2.Ksiazka%20Ludobojstwo%20OUN-UPA%20tom%207.pdf ).  W mieście powiatowym Radziechów woj tarnopolskie został zamordowany przrz banderowców gajowy Włodzimierz Tkaczyk (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie do listy strat ludności polskiej..., j. w.)  We wsi Świstelniki pow. Rohatyn trzej Ukraińcy obrabowali dwa polskie domy, pobili 2 Polki oraz pokłuli i pobili kolbami karabinów męża jednej z nich, w wyniku czego poniósł on śmierć. We wsi Zadyby pow. Kowel upowcy zamordowali 20-letnią Polkę.

 

HANIEBNY ARTYKUŁ "GAZETY WYBORCZEJ" SZKALUJĄCY KRESOWIAN

HANIEBNY ARTYKUŁ "POLITYKA ZAGRANICZNA BEZ SOJUSZNIKÓW"

SZKALUJĄCY KRESOWIAN, ZAMIESZCZONY W "GAZECIE WYBORCZEJ" (29 stycznia 2016 roku str. 10)

Pan Adam Michnik

Redaktor naczelny „Gazety Wyborczej”

ul. Czerska 8/10

00-732 Warszawa

dotyczy - znieważania i oszczerczego pomówienia środowisk kresowych przez Pana Mirosława Czecha na łamach „Gazety Wyborczej”.

 

"NIESTETY, NAM STRZELAĆ NIE KAZANO ". ATAK NIEMCÓW NA ZASMYKI .

Zasmyki były największą polską kolonią w okolicy, a nie jest wykluczone, że nawet w całym kowelskim powiecie. Otaczało je kilka wsi, a mianowicie; od zachodu i południowego zachodu przylegała do Zasmyk wieś i kolonia Piórkowicze oraz częściowo wieś i kolonia Gruszówka .od wschodu Rokitnica, Stefanówka i nieco dalej Peresieka. Od północy wzdłuż granic naszej wsi rozciągały się :Rokitnica, Białaszów i Stanisławówka, od północnego zachodu-Janówka. Długość Zasmyk przekraczała pięć kilometrów i to miejscami dość gęstej zabudowy. Ze wszystkich prawie stron otoczone były Zasmyki lasami. W ten sposób miejscowość nasza sprawiała wrażenie przytulnej, cichej, osłoniętej naokoło jakby wieńcem, linią zielonych ścian.

 

Jak bohaterzy z Lasu Świnarzyńskiego zadeptali Perłę Wołynia

Wyjątkowy spokój na naszej kolonii panował, aż do lipca 1943 r., w tym czasie nikogo, już do lasu nie zabrali i nikt w tym czasie nie zaginął. W najbliższej okolicy, też nic szczególnego się nie działo i chociaż tam daleko na wschodzie i na południu, już mordowali całe polskie osiedla, to my wciąż nic o tym nie wiedzieliśmy. Niedaleko Jesionówki, już za piękną rzeką Turią, położona była stara i z wielkimi tradycjami wieś polska Dominopol.

 

KRESOWA WIGILIA I ŚWIĘTA BOŻEGO NARODZENIA

Święta spędzone w domu rodzinnym to czas, który na zawsze wpisał się naszą pamięć, pozostawił nostalgię, ale też radość, że dane mi było mieć taką rodzinę, wynieść z niej tyle dobrych wspomnień i świadomość drogi, którą powinniśmy w życiu iść. To wspaniałe móc czytać o tym, co tradycyjne jadało się podczas wigilii  Bożego Narodzenia w różnych domach kresowych, bo to olbrzymie bogactwo naszej kultury i to nie tylko kulinarnej. A tradycję, mamy przebogatą. Na Wileńszczyźnie zewnętrzna oprawa świąt była zawsze bogata i piękna. Wilno było  zazwyczaj  zasypane śniegiem. Wilnianie wspominają,  do dziś wydaje im się, że jak przymkną oczy w wigilijny wieczór, to widzą swoje miasto niezwykłe i słyszę dzwony wzywające na pasterkę z wież kilkudziesięciu ośnieżonych wileńskich kościołów... Dzień Wigilii był zawsze, nawet w czasie wojny, wyjątkowy.

 

Gra w czarne-białe Grzegorza Motyki

W 2011 roku  w Wydawnictwie Literackim w Krakowie wyszła książka Grzegorza Motyki  pod znamiennym tytułem „Od rzezi wołyńskiej do Akcji :Wisła”. Pomimo, iż wszystkie dokumenty mówią o przeprowadzeniu wojskowej „operacji „Wisła”,  nacjonaliści ukraińscy i ich poplecznicy z uporem przekłamują ją na „akcję”.

We wstępie do książki Motyka stwierdza: „Dopiero od upadku komunizmu Polacy i Ukraińcy mogą otwarcie mówić o swojej przeszłości. /.../ W polskiej świadomości historycznej głęboko tkwi pamięć o masowych mordach na Polakach na Wołyniu i w Galicji Wschodniej popełnionych w latach 1943 – 1945 przez banderowską frakcję Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińską Powstańczą Armię. Z kolei dla Ukraińców traumatycznym doświadczeniem była operacja „Wisła”, czyli przymusowe wysiedlenie Ukraińców z południowo-wschodniej Polski w 1947 roku i takie ich rozsiedlenie na ziemiach zachodnich, by łatwo ulegli asymilacji”.

 


Strona 1 z 87

Miejsca rzezi na Wołyniu

Kresowy Serwis Informacyjny

Dziadku, opowiedz..

Właśnie gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 173 gości 

Statystyki

Użytkowników : 24
Artykułów : 873
Zakładki : 19
Odsłon : 2394667

Logowanie